-Hej dobrze spałaś? - dobiegł mnie melodyjny głos Liama. W ogóle nie wiem skąd on się tu wziął.
-Wyspałam się za wszystkie czasy.
-Siadaj zrobiłem jajecznicę. Nie masz nic przeciwko że się już rozgościłem?
-Nie wręcz przeciwnie. - uśmiechnęłam się do chłopka.
-Nie obraź się, ale masz cholernie niewygodny fotel.
-Mogłeś spać na podłodze. - wytknęłam do niego język. - Wcale nie jesteś taki jak Zayn. Dlaczego się z nim zadajesz. - powiedziałam biorąc kolejnego kęsa.
-To mój przyjaciel, pomógł mi kiedy tego potrzebowałem. Był bezinteresowny w stosunku do mnie. Znam go lepiej niż ktokolwiek inny. - niestety nasza rozmowa została przerwana przez Malika, który tak po prostu sobie wszedł.
-Co ty tu robisz?! - wrzasnął na Liama.
-Je śniadanie nie widzisz tępaku?! - wyrwałam się.
-Słucham?! Co ty powiedziałaś?!
-Nie dość, że bezczelny to jeszcze głuchy.
-Nie pyskuj, bo ci się dostanie. - w tym momencie Liam "przykrył" mnie swoim ciałem tak jakby chciał mnie schować.
-Jednak, go tak dobrze nie znam. Nie bój się nic ci nie zrobi - szepnął mi na ucho.
-A teraz idź się przebrać mała.
-Nie mów mi co mam robić.
-Czyli, że już nie zależy ci na twoim chłoptasiu? - mało brakowało, a bym się na niego rzuciła
-Czego ty od niego chcesz?! Co ci zrobił?
-Nie musisz tego wiedzieć, a teraz idź założyć coś krótkiego, obcisłego i seksi.
-Możesz pomarzyć. - biegiem poszłam do garderoby, zahaczając o łazienkę taty z której zabrałam jedną z jego żyletek.
***Perspektywa Liama***
-Stary co ona ci zrobiła? Coś się na nią tak uparł? Nie widzisz, że ona cierpi? - zadawałem pytania
-Luzuj brachu.
-Nie! Kurwa nie żadne luzuj! Odpuść jej trochę nie widzisz, że się boi?!
-Jakie boi? Zachowuję się tak przy każdej.
-Tylko, że jej to nie bawi, ani nie kręci.
-Skąd możesz to wiedzieć?!
-Bo wczoraj płakała. Co zamierzasz zrobić z tym Hanem?
-Nic specjalnego. Tylko spełniam zlecenie.
-Kogo? - spytałem ciekawy
-Nie mogę powiedzieć. Ale musisz mi pomóc z Alison.
-W czym?
-Nie może się tak opierać, bo wszystko zepsuje. Wiesz o co mi chodzi. - dobrze wiedziałem co na myśli ma Zayn, ten cholerny zakład.
-To jaki mamy plan?
-Bądź tym dobrym przyjacielem. Umowa stoi?
-Jasne. Dla braci wszystko.
***Perspektywa Zayna***
Muszę mu pomóc wykręcić się z umowy. Dlatego mam ten głupi zakład z Deanem, szkoda tylko, że kosztem tej dziewczyny. Nie jestem taki jak sobie wyobraża. Muszę grać, wcielić się w postać, którą znienawidzi.
***Perspektywa Alison***
Weszłam do swojej łazienki stanęłam przed lustrem, wyjęłam kosmetyki i zrobiłam jak dla mnie bardzo mocny makijaż.
Założyłam wcześniej przygotowany strój i prawie byłam gotowa.
Podniosłam błyszczące ostrze i kurczowo trzymając je w palcach zrobiłam pierwsze nacięcie nad nadgarstkiem, zawsze robiłam to trochę dalej od żył, aby mieć wymówkę, że zacięłam się przypadkiem nożem. Spływającą po dłoni krew delikatnie wytarłam ręcznikiem następnie przykleiłam plaster i założyłam czarną grubą bransoletkę. Zeszłam po schodach gdzie czekał Zayn z Liamem.
-Widzę, że posłuchałaś. - powiedział Mulat
-Bo chcę odzyskać przyjaciela. Idziemy? - chłopki pośpiesznie zmierzyli do drzwi i wyszli. Przez głowę przemknął mi pomysł, żeby zatrzasnąć drzwi, ale wiedziałam że źle się to skończy.
-Gdzie my tak w ogóle idziemy?
-Ja do domu. - odparł Liam, a ja posłałam mu spojrzenie typu "Jak cię dorwę to zabiję!". Dobrze wiedział, że się boję Malika.
-Rozumiem. Zayn? - spojrzałam na chłopaka wyjmującego paczkę papierosów. Palił te same co Payne, uznałam że i ja zapalę więc wyciągnęłam rękę w stronę chłopaka. -Nie chciał być mi dać jednego?
-Wczoraj mówiłaś, że to trucizna i inne pierdoły, a teraz sama chcesz?
-Ludzie się zmieniają. - nie czekając dłużej wzięłam jednego szluga i pomaszerowałam w stronę czarnego samochodu mojego dzisiejszego towarzysza. Nie musiałam długo czekać kiedy wszedł do auta i ruszył z piskiem opon w bliżej nie znanym mi kierunku.
-Może mnie oświecisz i powiesz gdzie jedziemy? - przerwałam panującą ciszę
-Zakładam, że będzie milej jak zobaczysz przyjaciela więc...
-Zabierasz mnie do Hana?
-Ta, ale później idziemy do klubu. Na marginesie lubię sprośne zabawy.
-Do sprośnych zabaw weź sobie dmuchaną Violę, albo inną dziewczynę.
-Pyskata jesteś. Lubię takie.
-Jeśli już mam być twoją "lalą" to odpowiedz mi na jedno pytanie, ale bez bulwersów
-Wiesz chyba wolałem, jak się do mnie nie odzywasz. Ale słucham?
-Dlaczego akurat ja i Han?
-Bo miałem taki kaprys. - odpowiedział sarkastycznie
-Jesteś świnią. - nie chciałam na niego patrzeć, najchętniej wyskoczyłabym z tego samochodu byle tylko nie patrzeć na tego debila. Gdyby nie fakt, że zabiera mnie do przyjaciela dawno bym zaczęła go wyzywać, ale wtedy mógłby się rozmyślić, więc jedyne co mi zostało to przeklinać w myślach. Malik zjechał w jakąś ciasną, ciemną jednokierunkową uliczkę i zatrzymał się przy jakiejś fabryce.
-Wysiadaj. - jak powiedział tak zrobiłam szłam za nim ostrożnie przez myśli przebiegł mi pomysł, żeby zawrócić, ale po co skoro i tak wie gdzie mieszkam. Weszliśmy do budynku szliśmy pomiędzy regałami, pudłami, i różnymi zardzewiałymi maszynami. Sądzę, że była to fabryka lodów. Weszliśmy do wielkiej pustej hali. To co tam zobaczyłam przerosło mnie, na środku leżał Han, cały poobijany z rozciętą wargą, zakrwawionym nosem. Nie wytrzymałam tego widoku i rzuciłam się na Zayna z pięściami.
-Jak mogłeś?! Jesteś nic nie wartym dupkiem! Po cholerę mnie tu przywiozłeś czy to ci daje satysfakcję?! Dupek! -krzyczałam, jednak on nic sobie z tego nie robił
-A..Ali? - wymamrotał Newtler
-Han?! Nic ci nie jest? Obiecuję ci, wyciągnę cię stąd. Obiecuję. - mówiłam przez słone łzy
-Ali, nie rób nic czego byś miała żałować. Nie jestem tego wart.
-Zwariowałeś, dla ciebie dałabym się pokroić. Coś wymyślę. - długo jeszcze siedziałam z Hanem widziałam, że Zayn wyszedł. Modliłam się, żeby coś mu się tam stało, choć nie jestem mściwa bardzo chciałam, żeby w tej chwili coś go rozjechało.
-Przyniosłem koc. - powiedział Mulat, czyżby on miał serce? - A teraz musimy się zbierać.
-Jeśli przywieziesz mnie tu jutro, może nie będziesz musiał używać Violi. Idziesz na taki układ? - zapytałam, dla Hana zrobię wszystko nawet się prześpię z Zaynem
-Chodź już. - gdy wsiedliśmy do samochodu chłopak ponownie zabrał głos - Przywiozę cię jutro, ale jak pojedziemy teraz do ciebie i obejrzymy jakiś film. Jakoś przeszła mi ochota na imprezy i sprośne zabawy. - że coo? naprawdę zastanawiam się nad możliwością, że Malik ma serce.
______________________________________________
Hejoł! Tak więc pojawił się już 4 rozdział. Mam nadzieję, że się podobało. Całuski CrazyMofo301 <3


Wspaniele sa wszystkie moglabys dodac next? Juz dlugo czekam czyli 2 godz ale dla mnie juz dlugooooo plissdd :)
OdpowiedzUsuńMoglabys tak zaczac dodawac rozdzialy bo cierpliwosc trace bo Sa zajebisteee !!! Dodaj jak najszybciej :)
OdpowiedzUsuń