-Gdzie byłaś przez całą noc młoda damo? - no i tego mi brakowało, w końcu gdy moi rodzice są w domu to muszę im w jakiś sposób podpaść.
-Naprawdę cie to tato interesuje?
-Bardzo. - w sumie to mój tata jest mi obcy, wiem o nim więcej z telewizji niż z życia. Większość życia wychowywały mnie opiekunki, ale gdy podrosłam nawet je mi zabrali. Rodziców znam jako serialowe postacie Klausa i Caroline krwiopijcze bestie, więc trudno jest mi się odnaleźć w sytuacjach "rodzinnych", dlatego próbuję zachowywać się tak jakby nigdy nic, co nie zawsze mi wychodzi.
-No więc byłam u kolegi w szpitalu, bo miał wypadek.
-Ali, zapomniałaś wziąć kurtki z samochodu. - do domu wszedł Zayn
-Dzięki, a teraz możesz iść. - powiedziałam do chłopaka, na co ten jakże wredny osobnik postanowił zapoznać się z moimi rodzicami
-Jestem Zayn, pana wielki fan.
-Miło to słyszeć. Zostaniesz na obiad? Candice miała zrobić kurczaka, a ty wyglądasz mi na takiego, który lubi kurczaka.
-Ale Zayn musi już iść. - powiedziałam, ale chłopak nie dawał za wygraną
-Właściwie to nie muszę, z chęcią zostanę. - odwróciłam się i jak najszybciej pobiegłam do pokoju i trzasnęłam drzwiami, które po chwili się otworzyły.
-Dlaczego to robisz?! - wrzasnęłam na chłopaka
-Ale co?
-Taki jesteś? Przychodzisz tu i zaprzyjaźniasz się z moim tatą podczas kiedy ja cię nienawidzę. Jesteś samolubny!
-Przepraszam, że przerywam ale nie wiem ile zrobić porcji? - do pokoju weszła moja mama i w samą porę, bo miałam zamiar uderzyć chłopaka.
-Zayn kochanie zjesz 2?. - powiedziałam po kilku sekundach zastanowienia.
-Tak.
-To zrób 3. -oświadczyłam kobiecie, a gdy wyszła znowu zaczęłam wyzywać na Malika, nic nie odpowiadał dopóki nie skończyłam krzyczeć.
-Sama się zgodziłaś udawać moją dziewczynę więc o co ci teraz chodzi?! Było powiedzieć nie.-I wtedy Niall by zginął. Serio Zayn serio? Taki z ciebie bohater? Chyba jak z koziej dupy trąba. Myślisz, że nie wiem dlaczego masz ten zakład i jak to było dokładnie? Masz mnie za taką idiotkę i myślisz, że nie potrafię poskładać kilku rzeczy do kupy? - dopiero w szpitalu poskładałam wszystko w jedność, mówiąc wszystko mam na myśli zdarzenie z przed około 3 miesięcy kiedy to Niall zagadał do mnie w barze, wtedy jeszcze nie wiedziałam kim był, czego chciał ani z kim się zadaje widziałam tylko jakiegoś chłopaka wyglądał na zwykłego faceta około 27 roku życia, a nie na ćwoka którym się okazał być. Myślałam, że to kolejny koleś który chce zagadać, ale później gdy wyszłam z baru usłyszałam kłótnie. Stanęłam w cieniu i przyglądałam się całej sytuacji, słyszałam tylko te głośne dźwięki, ale gdy podszedł do nich Malik wszyscy zamilkli.
-A ty naprawdę masz mnie za takiego frajera i dupka?
-Co mam innego sądzić skoro się tak zachowujesz, nie mógłbyś choć o jedną dziesiątą być milszy?
-Po obiedzie musimy iść kupić ci nowe ciuchy skoro masz udawać moją dziewczynę.
-Dlaczego zmieniasz temat?
-Bo tamten mi nie pasuje, a nie będę mówił o czymś co mi się nie podoba.
Po krótkiej wymianie zdań zeszliśmy na obiad, a po posiłku pojechaliśmy do galerii.
-Może przymierzysz to? - chłopak podał mi czarną, skórkową, króciuśką kieckę.
-Słuchaj i przystosuj się do tego zakoduj czy coś tam. Może i mam być twoją dziewczyną ale to nie znaczy, że będę wyglądać jak jakaś dziwka okej? - powiedziałam
-No spoko, to co powiesz na tamte spodenki?
-Już łapiesz, brawo! - chodziliśmy po sklepach około 3 godzin. W życiu jeszcze się tak nie obkupiłam kupiłam dużo czarnych rurek a to z dziurami, a to z wysokim stanem, krótkie spodenki, dużo crop topów, luźnych swetrów, luźnych koszulek, kilka narzut, 3 czy 4 pary martensów, kapelusz, i dużo dużo biżuterii. Ogólnie rzecz biorąc zakupy życia, które kosztowały mnie około 2-3 tysięcy. Tak wiem to bardzo dużo, takie życie w którym chcesz ratować innych.
Po powrocie do domu, byłam kompletnie padnięta jednak Zayn wpadł na genialny pomysł jechania na jakąś domówkę.
-Za jakąś godzinę albo dwie będę gotowa.
-Ile?! - jego oczy mało co nie wyleciały.
-No tak dwie godziny.
-Masz czterdzieści minut, akurat zdążę pojechać do domu i się przebrać, a jak wrócę to masz być gotowa. - nie czekając ani sekundy dłużej zaczęłam się szykować, wysypałam wszystkie nowe ciuchy na podłogę i zaczęłam układać outfity, gdy tylko udało mi się coś wybrać popędziłam do łazienki zrobić jakiś makijaż. Okazało się, że po półgodzinie byłam gotowa. Byłam ubrana dość pospolicie, jedynie zaszalałam z kolczykami, bo ubrałam te "najdroższe" jakie posiadałam. Miałam jeszcze dziesięć minut więc czemu z nich nie skorzystać? Zeszłam na dół, co okazało się być głupim pomysłem, w salonie siedzieli moi rodzice którzy urządzili mi małe przesłuchanie dotyczące jakże uroczego i kochanego Malika - mojego chłopaka.-To długo się znacie?
-Wystarczająco, żeby się poznać i wiedzieć co myśleć o sobie. - na myśl cisnęło się tylko jedno słowo - PAJAC
-Jak się poznaliście? - gorszego pytania to nie mogli zadać?!
-W mojej pracy.-Jak myślisz to ten jedyny? - next question, ludzie inny zestaw pytań....
-Sądzę, że tak. - jasne Ali, dalej kłam rodzicom tak świetnie ci to idzie, że szkoda by było jakby ktoś to wszystko spieprzył, a cała historyjka i praca poszłyby się jebać gdzieś w lesie.
-Alison? - rozległ się krzyk dochodzący z korytarza oznaczający, że Malik już jest. Muszę przyznać, że wyglądał bosko. Prosty ale schludny zestaw ubrań bardzo do niego pasuje. W ręce trzymał dżinsową kurtkę. Przynajmniej mój "chłopak" nie wygląda strasznie, no co z pozoru miły.
-To my już pójdziemy. - powiedziałam, widząc że mój tata wręcza coś Zaynowi.
-Bawcie się dobrze - powiedziała mama
-Ale bądźcie rozsądni. - dopowiedział Joseph
-Co on ci dał? - zapytałam chłopaka tuż po opuszczeniu mojej posesji, na co Zen wyciągnął z kieszeni prezerwatywę, a ja zrobiłam tz. face palm
-No co chyba nie chcesz mieć dzieci?
-Chcę. - chłopak pocisnął po hamulcach - ale nie teraz i nie z tobą, spokojnie. - dodałam
Dojechaliśmy na przedmieścia Londynu. Dom przed którym stanęliśmy był dość spory, miał duże podwórko, był zadbany.
-Liam! - rzuciłam się na chłopaka gdy tylko go zobaczyłam
-Alison, co tam słychać? Jak się czujesz po całej tej akcji? - on był taki troskliwy
-Wszystko dobrze, jakoś się trzymam. W akcji jesteś jeszcze fajniejszy, ale zdecydowanie wolę cię bez broni.
-To lepiej ze mną teraz nie rozmawiaj.
-Serio?! Trzymasz przy sobie spluwę? - w momencie się przeraziłam, ale tez zachwyciłam.
-Każdy z nas trzyma ją przy sobie. - spojrzałam po otoczeniu, żeby zlokalizować Zayna, ale moją uwagę przykuła czerwonowłosa kruszynka siedząca w kącie.
-Zaraz przyjdę. - powiedziałam i pokierowałam się w kierunku rudej. Usiadłam obok dziewczyny i nie pytając o przyczynę jej smutku przytuliłam ją. Szukałam Loli, przecież to jej najlepsza przyjaciółka, powinna teraz przy niej być, a gdy znalazłam brunetkę szczęka opadła mi do ziemi. Lola leciała sobie w ślinkę z Harrym. Przytuliłam Cat jeszcze mocniej.
-Możemy stąd iść? Nie chcę na nich patrzeć. - zapytała zapłakana i cała czerwona White
-Tak, pójdziemy na spacer trochę się uspokoisz. - po drodze do wyjścia powiedziałam Liamowi, że wychodzę i żeby powiedział to Zaynowi jakby mnie szukał.
-Dlaczego on mi to zrobił? Nie wystarczałam mu?
-Harry to palant! Nie wie co stracił. Lola też. - pocieszałam Małą, niby jest w moim wieku ale ze względu na swój wzrost jest nazywana przez wszystkich Małą.
Szłyśmy tak jakieś 30 minut gdy nagle z jakiejś ciemnej uliczki wyszedł jakiś facet, nie powiem wystraszyłam się. Ale na szczęście była ze mną Kruszynka, która uderzyła mężczyznę gdy tylko podszedł do nas z tym swoim obleśnym wzrokiem. Wymierzyła mu kilka ciosów i facet który był nieźle zalany został powalony przez 160 cm wzrostu i 47 kilo wagi.
-Ulżyło? - zapytałam
-Trochę, ale czuję się trochę lepiej.
Trafiłyśmy do jakiegoś klubu. Wpuścili nas bez kolejek co było dość fajne, ale to znowu było spowodowane Cat, ochroniarz znał chłopaków i ją jako dziewczynę Harrego więc czemu nie korzystać. To samo było z barmanem. Mam 17 lat i normalnie nawet by mnie tu nie wpuścili, a o alkoholu mogłabym zapomnieć. Nie wiem jakim cudem udało nam się trafić z powrotem do domu Liama. Dalej pamiętam tylko Zayna biorącego mnie na ręce i niosącego mnie do samochodu. Dalej mój film się urwał.
_______________________________
Napisanie tego zajęło mi uwaga uwaga miesiąc. Brawo Crazy!! Jesteś nieodpowiedzialna, zostawiasz bloga i nawet nie informujesz, że cię nie będzie, tak należy mi się opierdziel. Bo miałam tyle wolnego i nawet nie mam wytłumaczenia, bo nie będę mówiła że coś się zepsuło skoro tak nie było. To po prostu z lenistwa. Uznałam że potrzebuję chwili wolnego od myślenia co by tu napisać i takie tam duperele. Ale teraz obiecuję, że nie będzie tak długich przerw, a jeśli już jakaś ma być to was o tym poinformuję. Lost of Love Crazy <33
To już wszystkie? Tak szybko? tak się wczytałam ze nawet nie zauważyłam kiedy przeczytałam wszystkie notki (: Blog naprawdę fajny tylko nie pasuje mi tak bardzo szybko rozwijająca się akcja. np uważam, ze Alison powinna troch później dowiedzieć się o tym zakładzie. Ale ogólnie wrażenia POZYTYWNE. Obserwuje i czekam na następny ;) :*
OdpowiedzUsuń