-Pieprzyć to wszystko! - pomyślałam, wstałam i poszłam do garderoby. Miałam ochotę się najebać. Nie znałam dobrze okolicy, więc wyszukałam jakieś pobliskie kluby. Jeden wpadł mi w oko, nazywał się "Funky yeah". Nazwa niewinna, ale po wpisaniu tego samego w grafikę można było się przekonać, że wcale on taki nie jest, wręcz przeciwnie. Na większości zdjęć można było zobaczyć alkohol który lał się strumieniami, bawiących się ludzi. Uznałam, że pójdę i trochę się zabawię. Nie miałam jakoś ochoty zbyt długo się przygotowywać dlatego uznałam, że najlepszym rozwiązaniem będzie założenie czegoś prostego ale też wygodnego i ładnego. Po niecałej godzinie byłam już w drodze do klubu. Był on naprawdę tylko kilka przecznic dalej od mojego mieszkania, więc dojście tam nie było żadnym problemem. Weszłam bez problemu, nawet nie musiałam czekać w kolejce. To chyba zasłucha mojego skąpego stroju który z ledwością zakrywał moje pośladki. Jak szaleć to szaleć. Już od frontu czuć było zapach alkoholu zmieszanego z ludzkim potem. Nie wiedziałam że ten odór może się mi kiedyś wydać tak przyjemny. Klub był podzielony na cztery strefy. W pierwszej leciało samo techno i remixy, w drugiej było dość podobnie tylko, że tutaj można było palić, w trzeciej natomiast można było palić, pić i dobrze się zabawiać, a ostatnia strefa była świetną rozrywką dla mężczyzn, gdzie nie gdzie można było zobaczyć kobiety na widowni jednak większość z nich po prostu tam pracowała. Weszłam w strefę "czerwonego wybiegu" czyli strefy czwartej. Podeszłam do barmana i zamówiłam burbona. Nie szczędziłam sobie, dlatego też wzięłam całą butelkę. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, ale nie znalazłam nikogo interesującego, większość z siedzących tu facetów, było tu tylko po to aby móc pooglądać gołe tyłki. Przeszłam do strefy trzeciej inaczej zwanej "ostra jazda". Kręciłam się na parkiecie, wywijałam tyłkiem do ludzi których nie znałam i popijałam burbona. W pewnym momencie wpadł na mnie jakiś facet. Na oko miał 28 lat, wysoki brunet, cholernie przystojny, i do tego miał świetny gust alkoholowy. Również pił burbona, a nie każdy go lubi.
-Przepraszam. - powiedział nieznajomy-Zbiłeś mi butelkę. - powiedziałam patrząc na rozbite szkło
-Odkupię ci. Tak w ogóle Ian jestem. - pociągną mnie za rękę w stronę barmana - Wybierz coś sobie
-Szkockiej z dużą ilością lodu, i słomkę.
-Będziesz piła whisky przez słomkę?
-Nie wolno mi? - spojrzałam na niego na co on tylko szeroko się uśmiechnął
Siedzieliśmy przy blacie i rozmawialiśmy, jak się okazało Ian miał 26 lat i nie tak dawno skończył studia. Dopiero co się tu przeprowadził, mieszkał w tym samym budynku co ja tylko że klatkę dalej i to również była jego pierwsza noc. Nie bardzo różnił się ode mnie, może jedyne w czym się nie zgadzaliśmy to filmy jakie lubimy oglądać. Okazało się, że jako dziecko był modelem Calvina Kleina i głównie z tego teraz żyje. Zajmował się modelingiem około 10 lat. Opowiedział mi dlaczego wyprowadził się z Oklahomy i przyjechał do Londynu. A ja nie byłam mu dłużna. Opowiadałam jak to nakryłam rodziców na zdradzie. O tym, że mój tak jakby chłopak mierzył do mnie pistoletem. Ian był jedyną osobą która nie powiedziała mi tekstu w stylu "bardzo mi przykro" on po prostu mnie przytulił.
-Może pójdziemy do mnie? - nie długo musiałam czekać na reakcję chłopaka
Wchodząc po schodach zaczęliśmy się całować. Stanęliśmy pod moimi drzwiami które usiłowałam otworzyć, nie patrząc na nie. Jednak nie dałam rady. Musiałam przestać obściskiwać się z Ianem na czas przekręcania klucza. Gdy w końcu udało mi się otworzyć drzwi, powróciliśmy do czynności z przed kilku sekund. Powoli zaczynałam rozpinać jego koszulę w którą był ubrany. Idąc w stronę sypialni zdjęłam buty.
-Chciał bym cię zobaczyć już bez ubrań.
-Bądź cierpliwy. - powiedziałam energicznie rozpinając jego spodnie. Gdy był przede mną w samych bokserkach chłopak zaczął mnie rozbierać, nie szczędząc mi swoich namiętnych pocałunków, które składał to na szyi to na ustach lub na obojczyku.
-Nie mogłaś założyć czegoś mniej skomplikowanego? - powiedział siłując się z moim kombinezonem
-Nie wiedziałam że będzie taka potrzeba. - wymamrotałam i dokończyłam zdejmowanie moich ubrań. Z górną bielizną Ian poradził sobie jak zawodowiec. Całował moje ciało sprawiając mi przy tym niezwykłą przyjemność. Składał buziaki od brzucha po szyję, natomiast ja zajęłam się jego szyją jak i przygryzaniem jego ucha, co sprawiało mu niesamowitą przyjemność. Chłopak poprzestał i wyszedł z pokoju. Usłyszałam charakterystyczny dźwięk pękania i kilka przekleństw pod nosem które wypowiedział Ian. Jednak jak mogłam się domyślić chłopak nie przestawał próbować. Jeszcze raz usłyszałam pękanie i mój kompan wszedł z powrotem do sypialni.
-Co ty tam tak długo robiłeś?
-Ściągnij bokserki a zobaczysz. -pocałowałam chłopaka i zabawa zaczęła się od nowa. Był dobrze zbudowany, miał kilka tatuaży na ramionach co w jego przypadku nie koniecznie przypadło mi do gustu, ale cóż. Chłopak był doskonale doświadczony, więc wiedział co robi dlatego też przyjmowałam każdą jego propozycję, bo wiedziałam że krzywdy mi nie zrobi.
Po odbytym stosunku leżeliśmy jeszcze chwilę wtuleni w siebie. Nagle Ian się podniósł
-To ja już pójdę do siebie
-Co?
-Tylko żartowałem. - rzuciłam w chłopaka poduszką podnosząc się z łóżka, a następnie poszłam pod prysznic, natomiast Ian wyszedł na balkon palić papierosa. Gdy już się odświeżyłam poszłam do chłopaka i mocno go przytuliłam. Tego potrzebowałam właśnie w tym momencie wielkiego ciepłego przytulasa.-Zostaniesz na całą noc? - zapytałam
-Wiesz mama mówiła, że nie wolno mi zostawać do późna. - spojrzał na mnie i głośno się zaśmiał. Uderzyłam go lekko w ramię.
-Nie żartuj sobie tak, bo jeszcze nie wiadomo co sobie o tobie pomyśle mamin synku.-Ej, nie obrażaj mnie może jak za dzwonie do mojej mamusi to pozwoli mi zostać ale od teraz jesteś Marcus okej? Bo u dziewczyny mi nie pozwoli zostać.
-Jasne daj ja za dzwonie, całkiem dobrze zmieniam głosy. To na jaki mam numer dzwonić.
-Nie wiem.
-Jak to?
-Wychowałem się w domu dziecka. - tym razem to ja przytuliłam chłopaka tak jak on mnie w barze.
-Ubierz się ciepło.
-Po co?
-Ubierz chcę ci coś pokazać. - nie czekając dłużej poszłam do garderoby założyłam ciepłą bluzę i zwykłe spodnie a na nogi wciągnęłam martensy i byłam gotowa.
-Gdzie idziemy zapytałam gdy wyszliśmy z klatki.
-Trochę skłamałem.
-Co takiego?
-Mieszkam tu od ponad dwóch miesięcy. Jak bardzo jesteś na mnie zła?
-Wcale. - powiedziałam i pocałowałam chłopaka w usta na co ten się uśmiechnął i złapał mnie za rękę.-Daleko jeszcze?
-Nie marudź tylko chodź. - po 20 minutach chłopak zatrzymał się przed wielkim budynkiem rozejrzał się i wszedł do środka, poszłam w jego ślady. Jak się później okazało weszliśmy na najwyższy budek miasta. Widoki były przepiękne.
-To mój schron, coś w stylu bezpiecznego miejsca, nawet zasięgu tu nie ma. - powiedział Ian
-I to chyba jedyne miejsce gdzie widać gwiazdy. - mówiłam z głową zadartą do góry
-Chodź tu. - Ian leżał na podłodze - Lepiej widać i głowa cię nie będzie bolała. - Zrobiłam o co poprosił i tak sobie leżeliśmy przez kilka dobrych minut.
-Czyli że teraz jesteśmy razem? - zadał po chwili pytanie
-A chcesz?
-Czemu nie. - przytulił mnie jeszcze mocniej
-Musisz poznać Hana.
-Twój brat?
-Raczej przyjaciel.
-No dobrze, ale pod warunkiem że ty poznasz Lucy i Avea.
-Twoje przyjaciółki?
-Siostrzenice. - już nic nie odpowiedziałam tylko podniosłam się z podłogi i podałam Ianowi rękę abyśmy już szli bo zrobiło mi się naprawdę zimno. Chłopak zdjął swoją bluzę i podał mi ją żebym założyła, a ja nie miałam ochoty nawet odmawiać. Gdy szliśmy do mnie wstąpiliśmy jeszcze do Nando's i do Starbucks'a. Z prowiantem wróciliśmy do domu taksówką ponieważ zaczęło lać jak z cebra. Weszliśmy do mieszkania a wtedy stało się coś strasznego. Na kanapie siedziały dwie osoby których w tym momencie nie chciałam oglądać, ale mimo to przeraziłam się tego co zobaczyłam po włączeniu ostatniego światła które do końca oświetliły koniec ręki nikogo innego jak Deana.
_____________________________________________________
Wracam, przepraszam za moją nie obecność, ale przez wakacje dużo się u mnie działo. Ale teraz już jestem. Także nie gniewajcie się na mnie ale mamy wakacje a ja nie chce ich spędzać przed komputerem. Korzystam z nich tak jak i wy. Co nie usprawiedliwia mojego zachowania w stosunku do was, nawet was nie poinformowałam że nie będzie mnie tak długo. Myślę że mi wybaczycie i obiecuję poprawę także ten Lost Of Love CrazyMofo301 <333
Ciekawy. Sama robisz te stylizacje?
OdpowiedzUsuń