-To gdzie my tak w ogóle jedziemy? - panującą ciszę przerwał głos Liama
-Chelsea
-Mieszkasz w najdroższej dzielnicy Londynu?
-No tak jakoś się złożyło. - odwróciłam wzrok na kierowcę
-Powiedz mi jak poznałaś Zayna?
-To było dzisiaj w kawiarni, a dokładniej w autobusie. Usiadłam obok niego, później przyszedł do mojej pracy. Zrobił awanturę, a później zadzwonił że ma Hana i jeśli z nim nie wyjdę to go uszkodzi. - chłopak głośno westchnął, i zatrzymał samochód.
-No to jesteśmy.
-Dzięki Liam, może chcesz wejść?
-Jasne. - oczy zabłyszczały mu jak dwa księżyce. Otworzyłam drzwi i zapaliłam lampkę. Rodziców jak zwykle ani śladu.
-Chcesz coś do picia?
-Soku. - gdy ja poszłam w stronę kuchni, Liam zatrzymał się na dłużej przy wiszących na ścianie zdjęciach.
-To twoja rodzina? - spytał gdy wręczyłam mu szklankę wypełnioną sokiem pomarańczowym.
-Tak. - ucięłam krótko, nie lubiłam mówić o tacie, mamie i Niomi. Weszłam do salonu i zanurzyłam się w miękkiej, wielkiej ogrzewanej białej kanapie. - To opowiedz mi coś o sobie. - zwróciłam się do kompana
-Jestem Liam, Liam Payne. Urodziłem się 29 sierpnia i mam 19 lat. Mieszkałem tu od siódmego roku życia. Zayna poznałem 4 lata temu, i teraz jest moim najlepszym kumplem. Twoja kolej.
-Jestem Alison Morgan. Córka Josepha Morgana i Candice Accola'i. Mam 17 lat. Pracuję w barze, i kompletnie nie mam pojęcia czego Zayn ode mnie chce.
-Nie zalewaj, tego Josepha Morgana?! - oczy to mu z orbit chciały wylecieć.
-Tak, tego. Dlatego mieszkam w Chelsea. A i zapomniałam dodać nikt mnie nie lubi.
-Ja cię lubię, a ja jestem wszyscy. Ali?
-Słucham?
-Dlaczego płakałaś na imprezie?
-Jakiś facet się do mnie przystawiał, a później nie wiem może to dlatego, że wiem że Hanowi może się przeze mnie oberwać?
-Stój! Kto to do jasnej cholery jest Han?
-Mój przyjaciel, znam go od piaskownicy. Ten sukinsyn Malik go pobił i jeszcze mi grozi, że jeśli będę nie posłuszna to go zabije. - znów zaczęłam zlewać się łzami.
-Spokojnie mała, jestem przy tobie. Lepiej rób to co mówi Zayn, on nie żartuje.
**PERSPEKTYWA LIAMA**
Muszę jej jakoś pomóc. Wiem, że Zayn jest moim najlepszym przyjacielem i to jemu zawdzięczam wszystko co teraz mam, ale nie mogę patrzeć jak krzywdzi kolejne osoby. Przynajmniej nie Alison. I teraz nie chodzi o to, że ta laska ma sławnych rodziców czy dla tego że jest bogata. Chodzi o to że jest w niej coś innego, podoba mi się to coś. Ona z resztą też brzydka nie jest, a do tego różni się od innych dziewczyn. Lubię ją.
-Coś wymyślimy. - powiedziałem gładząc jej włosy, a ówcześnie przytulając dziewczynę do siebie. Siedzieliśmy tak dość długo, nie pamiętam dokładnie do której, bynajmniej Alison zasnęła. Zaniosłem ją do jej pokoju wcześniej sprawdzając który jest jej, a sam położyłem się na rozkładanym fotelu. Nie chciałem jej zostawić. Liam chłopie ogarnij się ona jest zaklepana przez twojego kupla. Mówił mi cichy głosik w mojej głowie. Jakby nie lizał się z Perrie, to bym to uszanował. Przez mój mózg przebiegła kolejna myśl. Wiem co się stanie jeśli Malik się dowie. Ale dla niej jestem gotowy poświęcić wszystko. Nie angażuj się tak szybko. Kolejna myśl. Długo jeszcze gdybałem, aż odpłynąłem do krainy Morfeusza.
_______________________________________________
No więc już po świętach :( Ale mam dla was prezent! Rozdział! :)
Rozdział jest krótki, ale mi się podoba. Jeśli tobie też komentuj. Jeśli nie także zostaw po sobie ślad. <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz