niedziela, 22 grudnia 2013

Chapter two

Gdy nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek. Zayn nie reagując szedł dalej, a ja wiedziałam że już mi się nie podoba. Weszliśmy do wielkiego domu, totalna melina. Wszędzie puszki, butelki po alkoholu, a gdzie nie gdzie skręty. Nie chciałam tu być, ale dla Hana zrobię wszystko.
-Uuu, Zayn wyrwał niezłą dupę! - powiedział jakiś lokowaty chłopak, trzymający w połowie pustą butelkę burbona.
-Niezła jest. - Malik złapał mnie za tyłek, i to tak obleśnie.
-Jak już się nią pobawisz to ją zaklepuję. - z tłumu wyłonił się łysy mężczyzna.
-I tak nie poruchasz.
-Ty też. - podpowiedziałam chłopakowi, umowa była tak że mam udawać jego dziewczynę, ale nie muszę być miła. Wyrwałam się z uścisku mulata i powędrowałam w stronę kuchni, którą było ledwie widać przez dym z papierosów, których było tu na potęgę. Oparłam się o blat, wzięłam puszkę energetyka który stał obok zlewu i upiłam łyka.
-Heeeeej! -usłyszałam piskliwe przywitanie
-Cześć. Jestem Alison, a ty?
-Lola, a to Cat. - odpowiedziała brunetka która właśnie weszła do pomieszczenia.
-Co tu robisz?
-Jestem z Zaynem, a wy?
-Ja jestem z Harrym. - powiedziałam rudowłosa
-A ja dla zabawy. - plotkowałyśmy jeszcze chwilkę jednak pan świetny zechciał nam przerwać.
-Ali, szukam cię od kilku minut. Może pójdziemy na piętro? - jaki on jest obleśny
-Nie dzięki. - zgrabnie ominęłam mojego pseudo chłopaka, wzięłam zapalniczkę i zaczęłam poszukiwać jakiś papierosów, ale żaden mi nie odpowiadał jestem strasznie wybredna. Znalazłam Black Devil. Niestety w kieszeni jakiegoś faceta. Raz się żyje.
-Cześć, nie chciał byś poczęstować mnie fajką?
-Jasne. - chłopak podał mi paczkę - przy okazji Liam jestem.
-Alison, dla znajomych Ali. Dzięki. Wypaliłam papierosa i zaczęłam rozglądać się za Malikiem.
-Czegoś szukasz maleńka? Może szczęścia? - jakiś totalnie pijany chłopak zaczął się do mnie przystawiać, łapać mnie za tyłek, cycki. A nawet próbował wślizgnąć swoje łapy pod moją sukienkę. - Jeśli tak, to mogę ci je dać, chodźmy na piętro - czemu każdy chce się dzisiaj pieprzyć? Jak nie Zayn, to ten oblech i kto jeszcze może od razu jakiś grupowy seks i wszyscy szczęśliwi.!
-Zostaw mnie człowieku! - jednak nie pomogło, a owy osobnik przyssał się jeszcze bardziej. Zaczęłam się wyrywać, w końcu podziałało. Zaczęłam w biegu szukać Zayna. Na marne.
-Boże Liam! Nie wiesz jak się ciesze, że cie widzę. - złapałam chłopaka za ramię
-Chcesz jeszcze jedną?
-Nie, nie chodzi o to. Proszę zabierz mnie do domu. - powiedziałam błagalnie
-Ale impreza dopiero się rozkręca. - w tym momencie z tłumu wyłonił się ten facet
-Liam, proszę. Chcę do domu. - zaczęłam łkać
-Ali, no co ty bądź dużą dziewczynką - chłopak spojrzał na mnie jak na debilkę
-Błagam. Ja nie chce tu być. Proszę.
-No już dobra, ale się nie maż bo pomyślą, że ci coś zrobiłem. - chłopak otarł kciukiem moją łzę
-Dziękuję. - podeszliśmy do auta, a na masce samochodu zastaliśmy Zayna z jakąś niunią. Blondynka o niebieskich oczach, max 165 cm wzrostu, na twarzy miała tyle tapety że spokojnie dodała jej kilo lub dwa dziewczyna była ubrana w koszulę wpuszczoną w spódnicę i zielone koturny.


-Alison? Właśnie cię szukałem.
-Ta, jasne spoko nie przeszkadzaj sobie. Powiedz tylko gdzie Han?
-O nie kochanie, nie byłaś posłuszna. 
-Ty sukinsynu! Powiedziałeś, że go zostawisz, jak z tobą przyjdę na tą zasraną imprezę. A ty zamiast no nie wiem siedzieć tam ze mną, wolisz się lizać z tym kimś. - wskazałam na dziewczynę palcem
-Perrie, mam na imię Perrie. Masz z tym jakiś problem, że ja i Zayn się całujemy?
-Super, problem w tym że mam to w dupie. - oczy dziewczyny chciały wylecieć z orbit. O przepraszam zapomniałam o tym co powiedziała Cat i Lola. Zayn to fucha w tym towarzystwie, jak cię chce to jest to zaszczyt. 
-To co jedziemy? - zakłopotany Liam przerwał panującą ciszę.
-Tak. - wsiadłam do samochodu i raz jeszcze spojrzałam na Zayna i tą w y w ł o k ę.

____________________________________________________
Rozdział jest krótszy, i nie jestem z niego jakoś szczególnie zadowolona. Jeśli lubicie Pezz i czujecie się urażeni to przepraszam. Sama kocham Perrie, ale no musiałam kogoś wziąć. Kocham was mocno i do następnego.

BTW: WESOŁYCH I SPOKOJNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA. SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU I BRAKU KACA PO IMPREZIE Z TEJ OKAZJI. <33333

1 komentarz: