niedziela, 22 czerwca 2014

Chapter ten

Gdy obudziłam się rano miałam wrażenie jakby moja głowa miała zaraz eksplodować, plecy miały mi odlecieć, a brzuch miał mi zrobić powstanie listopadowe. Tak to już jest jak się obżera na noc słodyczami, popija wszystko zimną colą idzie się spać o 4 nad ranem i to do tego na podłodze. Ostrożnie przeszłam nad Crystal i popędziłam do łazienki w poszukiwaniu jakiś tabletek przeciwbólowych. Oczywiście jak to na mój dom przystało nic nie znalazłam, dlatego pobiegłam na górę do swojego pokoju w poszukiwaniu telefonu. Gdy tylko go znalazłam od razu wybrałam numer Hana.
-Halo? - w słuchawce rozległ się leniwy męski głos
-Han, powiedz że jesteś w domu.
-Jestem i śpię.
-Wiesz, że cię kocham?
-Czego chcesz? - zapytał
-Czy jak do ciebie dzwonię to muszę czegoś chcieć?
-Normalnie nie ale o 7 rano tak. Alison gadaj co chcesz, albo się rozłączam.
-Kup mi jakieś tabletki na głowę i przywieź mi je. Proszę, bo ledwo żyję.
-Będę za pół godziny. - i tak też było co do sekundy. Dał mi tabletki które od razu zażyłam i już po pół godzinie byłam innym człowiekiem pełnym życia, jednak Han jak na najlepszego przyjaciela przystało nie pozwolił mi iść dzisiaj do pracy, a sam musiał się zbierać. Zatrzymałam go jednak na kawę w podzięce której nie był w stanie odmówić. Gdy wyszedł dziewczyny jeszcze spały, dlatego skorzystałam z okazji i cyknęłam im kilka zdjęć, a następnie dorysowałam wąsy i ubrudziłam bitą śmietaną. Około godziny 12 dostałam sms'a od Cat czy jestem dzisiaj wolna i czy mogę iść z nią na imprezę do dziewczyny o ksywce Różowa wzięło się to od jej koloru włosów. Podobno ma na imię Zoe, ale nikt tak naprawdę nie wie czy to nie jest ściema. Jest znajomą Zayna i reszty jak i Catherine. W sumie nic dzisiaj nie robię wiec zgodziłam się. Valentine ma po mnie wpaść o 20 i będzie samochodem co jest pretekstem żeby nie pić, bo po ostatnim razie ja i ona byłyśmy dosłownie wyzute. Zeszłam na dół zrobić sobie coś do jedzenia, a przy okazji obudzić dziewczyny, które nadal smacznie spały będąc nieświadome tego co im zrobiłam. Gdy moje "nowe koleżanki" wstały oświadczyłam im, że nie wiem czy wrócę dzisiaj na noc. Gdy dziewczyny zdychały po wczorajszym, ja wykazałam się swoim talentem kulinarnym i przygotowałam śniadanie. Gdy zjadłyśmy Crystal i Miramia posprzątały po jedzeniu, a ja ogarnęłam salon po wczorajszym. Gdy już wszystko zrobiłam, poszłam na górę i zaczęłam sprzątać swój pokój, który wyglądał jakby przeszło tornado. Tak jestem bałaganiarą. Gdy na zegarze wybiła 18 zaczęłam się szykować. Wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy i wysuszyłam je, a dalej zostawiłam jak się ułożyły no i oczywiście zrobiłam mój standardowy makijaż,

  a następnie przeszłam do mojej ulubionej czynności czyli wybieranie ubrań. Wyciągnęłam z szafy moją ulubioną koronkową bieliznę krótkie spodenki, do tego jakiś top i wysokie buty. Zostało mi jeszcze parę wolnych minut, dlatego wykorzystałam je na rozmowę z Hanem, jak się okazało w barze zaszły duże zmiany mamy nowego kucharza, bo Jonathan poznał jakąś dziewczynę i prawdopodobnie uciekł z nią gdzieś, a Amber wróciła do męża i rzuciła palenie. Równo o 20 pod moim domem stanęła Cat, posiedziałyśmy jeszcze chwilę u mnie, a następnie pojechałyśmy na imprezę. Różowa musiała mieszkać gdzieś na obrzeżach miasta, bo jechałyśmy dość długo, po drodze wypiłyśmy jeszcze kawę typu "siekiera" która miała nas utrzymać przy życiu aż do rana, bo z tego co Mała mi powiedziała właśnie do tej pory trwają zazwyczaj zabawy u Różowej. Dopiero gdy wysiadłyśmy z samochodu zauważyłam jak Catherina była ubrana i vice versa.
 (Po lewej Alison, a po prawej Catherina).
-Ale się wypindrzyłaś. - powiedziałam spoglądając na Valentine
-Nie prawda! Kto tu odkrywa prawie całe ciało. - próbowała się bronić, przed moim zadaniem
-Prawie robi dużą różnicę. Dobra nie ważne chodź do środka.
Już w wejściu czuć było odór papierosów zmieszany z zapachem narkotyków, a woń alkoholu z potem tańczących ludzi. Gdyby się wsłuchać można by było usłyszeć ludzi którzy uprawiają seks na górze, jednak odgłosy te zagłuszała głośna muzyka która leciała w tle. Cat trzymała się bardzo blisko mnie, widać było że to nie jej klimaty ale najwidoczniej tak sobie radzi z rozstaniem. Dzisiaj to ona była tą grzeczną, a ja mogłam się nawalić. I tak też robiłam piłam ile chciałam. Kończyłam kolejnego drinka gdy usłyszałam dobrze znany mi głos zniszczony tytoniem.
-Alison? Co ty tu do cholery robisz?! Nie powinno cię tu być.
-Jestem dorosła mogę decydować gdzie mogę być. A ty nie jesteś moją niańką. Więc będę wdzięczna jak się odpierdolisz.
-Z kim przyszłaś? -chłopak nie chciał odpuścić
-Nie twój interes Zayn.
-Pytam z kim przyszłaś!
-Nie twój zasrany interes. - zaakcentowałam 2 pierwsze słowa.
-O Zayn, ty też tu jesteś. - powiedziała Cat która podeszła do stolika
-Nie powinno was tu być. Nie dzisiaj. - chłopak spojrzał na dziewczynę wzrokiem typu "wiesz o co mi chodzi"
-Jestem tu żeby się zabawić, a Alison żeby się upić - powiedział, zdecydowanie moja krew
-Kurwa! Idźcie stąd! - w tym momencie muzyka całkowicie ucichła, ale nie było cicho wręcz przeciwnie wszystko przez warkot silników motorów dochodzących zza drzwi, które z resztą po chwili wyleciały z futryn. Do mieszkania wparowali trzej napakowani faceci z bronią w rękach. Oddali pierwszy strzał w ładny kwiatowy wazon. To było pewne bez strzelaniny się nie obejdzie. Zayn złapał za telefon i wysłał czerwony alarm.
Cat i ja byłyśmy w szoku, a na dodatek Mała dostała ataku paniki.
-No już jazda tylnym wyjściem. - Malik zasłaniając nas swoim ciałem wyprowadził nas z domu. Wprost siłą wepchnął do samochodu i kazał jechać jak najszybciej możemy do domu. Pojechałyśmy do Valentine. Dziewczyna cały czas się trzęsła, próbowałam ją uspokoić jednak to nic nie dawało. Wyszłam do kuchni i zadzwoniłam po kogoś kogo może nie do końca chciałaby teraz widzieć Cat, ale wiedziałam że nie odmówi.
Po piętnastu minutach moje wsparcie było już na miejscu.
-Co ona tu robi?! - wrzasnęła wściekła dziewczyna gdy tylko zobaczyła Lolę
-Zadzwoniłam po nią.
-Po jaką cholerę?! Niech lepiej zajmie się odbijaniem chłopaków swoich najlepszych przyjaciółek. - powiedziała po czym pobiegła na górę i trzasnęła drzwiami. Na nic nie czekając Lola ruszyła za nią. Usłyszałam że ktoś coś potrzaskał już miałam iść na piętro gdy rozległ się dzwonek.
-Po co przyjechałeś?
-Zobaczyć czy wszystko gra.
-Czy ty się tak musisz zachowywać?!
-Jak?
-Tak! Raz udajesz że ci na mnie zależy i się o mnie przejmujesz, a raz masz mnie totalnie w dupie i zachowujesz się gorzej niż źle.
-O co ci teraz kobieto chodzi. Jak się martwię źle jak zachowuję się jak dupek też jest źle więc co mam zrobić żebyś była szczęśliwa.
-Odpieprzyć się ode mnie, mojej rodziny, znajomych, a przede wszystkim od Hana! - mimo promili jakie dzisiaj wypiłam myślałam racjonalnie.
-Możecie jechać gdzieś indziej się kłócić bo niektórzy chcą iść spać po przeżyciach. - do pokoju weszła Lola
-Jasne. - chłopak przerzucił mnie przez ramię, a następnie przeszedł do swojego motoru, posadził mnie na nim i pojechał do swojego domu.
-Po co mnie tu przywiozłeś?
-Bo było mi po drodze.
-Ale mi nie bardzo.
-Peszek. - chłopak zaczął się do mnie przystawiać.
-Jesteś pijany!
-Ani trochę.
-Kurwa Zayn wytrzeźwiej i potem pogadamy, a teraz idź spać.
-A będziesz spać ze mną?
-Nie.
-Okej. - Chłopak ściągnął koszulkę, jego klata była godna podziwu, widział że mu się przyglądam - Jesteś pewna tego, że mam sobie już iść?
-Ani trochę. - powiedziałam sparaliżowana. Czyżby on mi się podobał?
Chłopak zaczął mnie delikatnie całować, następnie jego pocałunki stały się łapczywe. Oddawałam każdy po kolei. Nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się w jego sypialni. Chłopak powoli zaczął ściągać moją bluzkę, a następnie spodenki widać, że był wprawiony bo zrobił wszystko dość sprawnie i już po chwili leżałam przed nim całkowicie naga.
-Nie mam gumek co teraz? - powiedział
-Spokojnie biorę tabletki. - po zapewnieniu chłopak zaczął czynić swoją powinność i ja nie byłam mu dłużna. Gdy się kochaliśmy był taki ostrożny jakby nie chciał mi zrobić krzywdy, jakbym była najdelikatniejszą osobą na świecie, bardziej chciał zaspokoić mnie niż siebie, a przynajmniej tak mi się wydawało. I nawet to mi pasowało, można być czasem pieprzonym egoistą.
-Czyli, że teraz jesteśmy razem? - zapytał
-Nie. - powiedziałam dość szybko
-Dlaczego mi dałaś to zrobić?
-No na pewno nie dla ciebie. Nie łudź się.
-Czekaj co? - chłopak usiadł
-Zrobiłam to żeby ten głupi zakład się skończył, nie dla ciebie i twoich korzyści. Tylko dla skończenia tej chorej znajomości okej?
-Czyli wszystko ukartowałaś? - widać było że to co powiedziałam zabolało Malika
-Nie, wszystko wyszło w trakcie. Ale to chyba znaczy, że mogę iść.
-Nie. Nie. Nie kurwa nie możesz. - powiedział i wyciągnął pistolet który przyłożył do mojej skroni.
-Co ty kurwa robisz? Chcesz mi przestrzelić czaszkę?
On mnie zabije!? Kurwa, kurwa, kurwa, co robić? Nie daj po sobie poznać! Trzymaj się Alison, musisz to wytrzymać.
-Wszystko wyjdzie w trakcie. - zaczęłam się bać, Zayn był bardzo poważny. Chłopak chodził w okół mnie i cały czas mnie obrażał. Uderzył w mój czuły punkt. Hana, mówił co mu robił jak go bił, torturował przez te kilka dni. Zaczęłam łkać.
Idiotka!
 Wolałabym już siedzieć na krześle elektrycznym niż słuchać tych wszystkich obrzydliwych rzeczy które mówił. Kazał mi się ubrać. Skorzystałam z okazji aby napisać do Liama smsa "Zayna szybko". Ubrałam się ale przy okazji wzięłam do ręki kaliber 44 który leżał w mojej torebce. Tak, tak wzięłam pistolet dlaczego? To łatwe po ostatniej imprezie bez niego się nie ruszam. Chłopak stanął naprzeciwko mnie i wyciągnął rękę z bronią celując mi w głowę, nie byłam mu dłużna. Jego oczy wyrażały ból, że go oszukałam, ale mowa ciała chciała mnie zabić. Staliśmy tak i zaczęliśmy na siebie wrzeszczeć. Nie mógł zrozumieć czemu to zrobiłam.
-Myślisz, że chciałam się z tobą przespać?
-Tak, pragnęłaś tego.
-No tak jasne... sorki Zayn ale ja nie jestem jak reszta tych twoich niuniek.
-Wiesz, wkurzasz mnie.
-O przepraszam, że wtargnęłam do twojego życia z buciorami. Opss, raczej ty wpieprzyłeś mi się do mojego.
I przy okazji je spieprzyłeś.
-Może lepiej będzie jak przestrzelę ci tę słodką buźkę.
-Może przestrzel swój mózg?
Ups, ty go nie masz.
Zayn nic nie odpowiedział, był zdenerwowany, a do tego pijany. Chłopak odbezpieczył pistolet. Zamknęłam oczy, nie chciałam patrzeć jak pociąga za spust. Zrobił to, usłyszałam charakterystyczny dźwięk wystrzału, ale nie trafił we mnie. Otworzyłam oczy i spojrzałam za siebie. Nie widziałam zbyt wiele przez moje łzy, ale założyłam że musiał trafić w łóżko. Do pokoju otworzyły się drzwi w których stanął zdenerwowany i zdyszany Liam.
Dzięki ci Boże.
-Co ty kurwa robisz?! Chcesz iść siedzieć? - chłopak podszedł do Malika i sprawnym ruchem odebrał mu pistolet, który zabezpieczył.
-Nie, chcę przestrzelić jej czaszkę.
-Pogięło cię?!
-Nie nadal stoję prosto. - głupio się uśmiechnął
-Jakim ty jesteś idiotą. Wytrzeźwiej, a nie chcesz robić głupoty.
-To było bardzo rozsądne. - widocznie Liam nie chciał się kłócić dlatego tylko zabrał Zaynowi broń, a następnie przytulił mnie i wyprowadził z domu całą roztrzęsioną i zalaną łzami.

***Perspektywa Zayna***

-Co ja najlepszego zrobiłem? Ona już nigdy mi nie zaufa, ale co mnie ona przecież na tym polegał zakład. Miałem ją przelecieć co zrobiłem czyli  Niall jest wolny. -Moje myśli prowadziły zaciętą walkę podczas gdy ja myślałem dlaczego się tak zachowałem. Czyżbym coś czuł do tej smarkuli? Nie to niemożliwe przecież jestem Zayn Malik, to dziewczyny zakochują się we mnie, a nie na odwrót. Zazwyczaj to ja łamię serca.  "Możemy pogadać? Tak na spokojnie bez Alison." napisałem do Liama, jednak nie dostałem sms'a zwrotnego. Obraził się? Raczej nie to nie w jego stylu, a może tylko mi się wydaje. Wziąłem telefon i wykręciłem numer Nialla. Poprosiłem aby przyjechał, po prostu nie chciałem siedzieć sam. Nudziłoby mi się.

***Wracamy do Alison***

Cały czas płakałam. Trzęsłam się z przerażenia, ale i z zimna. W sumie nie wiem z czego bardziej. Liam jechał w stronę mojego domu. Trochę to trwało, ale przynajmniej mogłam się w jakimś stopniu uspokoić. Z tego całego płaczu złapała mnie kolka i czkawka. Miałam cały czerwony nos i oczy jak u pandy. Żeby jeszcze nie drgawki było by znośnie. Otworzyłam schowek samochodu i wyciągnęłam papierosy. Odpaliłam jednego i zaciągnęłam się nikotyną. Widziałam, że Liam się patrzy z miną mówiącą iż tego nie pochwala, jednak zdusił w sobie krytykę i nic nie powiedział. Byłam mu za to wdzięczna. Uspokoiłam się i opanowałam trzęsienie oraz czkawkę, a także kolka minęła. Jednak gdy stanęłam na moim patio i już mieliśmy wchodzić do domu wpadłam w furię. Zaczęłam krzyczeć, i bić Payna. Nie mam pojęcia co we mnie wstąpiło. Może to taki odruch szokowy, przecież przed pół godziną ktoś do mnie mierzył. Krzyk był przepełniony strachem i bólem. Upadłam na kolana, skuliłam się w kłębek a potem zaczęłam płakać jak nigdy w życiu. Liam przykucnął obok mnie i przytulił, jednak ja go odepchnęłam, nie chciałam jego pocieszenia. Był nie ugięty, do czasu.
-Nie widzisz, że to wszystko wasza wina!? Przez was się staczam, zaczęłam pić i palić. Zobacz jak wyglądam, bo wy! Cholerni gangsterzy z dupy wzięci! Czego chcesz za bycie "dobrym przyjacielem"? Kasy? Nie pójścia do więzienia z nimi wszystkimi? Czego się pytam?
-Mów co chcesz, ale zauważ, że tylko mi zależy na tobie i twoim dobrze.
-Serio?! Czy ja wyglądam na zadowoloną? Powiedz który przyjaciel pozwolił by strzelać do przyjaciółki? Jeśli to jest moje dobro i szczęście to w takim razie wsadź sobie je w swoje cztery litery. A teraz wynoś się z mojego życia. - zatrzasnęłam chłopakowi drzwi przed nosem, a następnie popędziłam do łazienki. Dlaczego nie ma tu Peris? (jeśli zastanawiacie się kim ona jest. otóż to starsza siostra Alison wspomniana w 3 rozdziale, jednak zginęła. nie w sensie umarła tylko po prostu wyjechała nigdy nie mówiąc dokąd, nie jest możliwe jej zlokalizowanie, już próbowali) Zmyłam makijaż i umyłam twarz wodą, żeby ją trochę schłodzić. Weszłam do kuchni, gdzie leżała jakaś kartka i klucze.

"Kochanie, postanowiliśmy że lepiej będzie jak się wyprowadzisz. Przepraszamy, ale media zbyt bardzo zainteresowały się twoją osobą co ma zły wpływ na naszą karierę, chyba to rozumiesz. Masz tutaj klucze do swojego nowego mieszkania. Kupiliśmy je już jakiś czas temu w Bringhton.  Na kartę kredytową będziemy ci wpłacać co miesiąc pieniądze wystarczą ci  na czynsz, jedzenie i dodatkowe wydatki. Mamy nadzieję, że nas zrozumiesz. Wiedz, że mocno cię kochamy. Tata i mama xoox"

Że co kurde? Wyrzucili mnie z domu? Jak tak można? Nie ważne, mam to gdzieś! Idę się spakować. 
Poszłam do swojego pokoju. Wyciągnęłam kilka walizek i pudeł z szafy i zaczęłam wkładać do nich swoje
rzeczy. Gdy skończyłam dochodziła 18, zeszłam do kuchni zjeść ostatni posiłek w domu, a następnie wzięłam jeden z pięciu samochodów. Po drodze wstąpiłam do Starbucksa i kupiłam sobie duży kubek czarnej kawy, bo czekało mnie 80 kilometrów jazdy po zatłoczonych ulicach. Starbucks znajdował się niedaleko TAWERNY dlatego poszłam tam, żeby powiedzieć Hanowi, że się wyprowadzam.
-Co ale jak to?
-Wykopali mnie tak po prostu. Odwiedzaj mnie.
Będę tęsknić już w drodze. 
-Nie opędzisz się od moich telefonów.
-Love u bro.
-Też cię kocham mała.
-Znajdź fajną kelnerkę.
-Nikt nie będzie tak fajny jak ty. A teraz zmykaj.
-Kocham cię! - krzyknęłam przez ramię gdy otwierałam drzwi.
-Ja siebie też. Hahah. Trzymaj się.
_______________________________________________________
 Hejj, wróciła wena Alleluja! Przepraszam za ten miesiąc bez rozdziałów, ale jak już mówiłam nie miałam weny ani też chęci. Myślę, że mi wybaczycie. Rozdział jest naprawdę długi więc może was sobie tym udobrucham? :) Pozdrawiam CrazyMofo301 :**  

3 komentarze:

  1. HEJ! ZAPRASZAM NA OPO3IADANIE O ZAYNIE MALIKU ^^ http://it-makes-no-sense-to-live-in-sorrow.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebisty xD Kocham opowiadania z Zabójstwami. przestępcami , piciem , ćpaniem , brudną kasą xD

    OdpowiedzUsuń
  3. ŚWIETNY !!!!!!!!!!! Czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń