-Zostaw go! - rzuciłam się biegiem w stronę Nialla, na szczęście Ian złapał mnie w ostatniej chwili.
-Dobrze, cię widzieć. Ręka mi już cierpła. - Winchester uśmiechnął się ohydnie - Ian ciebie także miło cię widzieć.
Co kurde? Skąd Winchester zna Iana?
-Szkoda, że nie gnijesz w pace. - powiedział Ian
-O gniłem przez 7 lat, ale mnie wypuścili.
-Puść go. To jeszcze dzieciak.
-Ale za to ile wart.
-Zayn mnie zaliczył. Czyli układ jest skończony. A teraz go puść! - krzyknęłam w stronę faceta
-Wiem, ale sam chciałem się o tym przekonać. - spojrzał na mnie - Ostatnie słowo? - skierował to zdanie do Nialla i pociągnął za spust. Jednak nic się nie stało.
-To co gramy w ruletkę? Za kolejnym razem może wystrzelić. - powiedział i oblizał wargi.
Oszukałam telefon w kieszeni i kryjąc go za plecami Iana wybrałam numer Zayna i napisałam wiadomość w której napisałam dwa słowa których nie zlekceważy, "R E D C O D E" a do tego wysłałam mu adres.
-Dean opanuj się, nie chcesz go zabić. - powiedział Ian - Znamy się nie od dziś więc proszę nie pakuj się znowu w kłopoty.
Co?!
-Od kiedy to niby nie lubisz pakować się w kłopoty? Kiedyś sam pociągnął byś za spust.
Powtórzę, bo może nie którzy nie usłyszeli. ŻE CO KURWA?! Czyli mój chłopak był taki jak Dean? On w ogóle go zna?! Hmm miło wiedzieć!?!
-Stary nie chcesz tego. - chłopak powoli podchodził do Deana
W momencie kiedy Ian zabrał Winchesterowi broń drzwi wyleciały z zawiasów, a w futrynie stanął zadowolony z siebie Zayn z Liamem.
-No no, robi się coraz ciekawiej! - powiedział brat Deana, Alan siadając na fotelu i kładąc nogi na stoliku.
-Zabiję cię gnoju! - w stronę Winchestera rzucił się Zayn gotowy do bójki
-Hej, hej. Luzuj gatki smarkaczu. Chciałem się tylko zabawić. - chłopak oberwał w twarz.-Tknij go jeszcze raz, a pożałujesz. - Malik groził mu nad twarzą swoją pięścią.
-Nie pomożesz mi? - wyłożył ręce do Iana
-Jemu też mam przywalić? - zapytał mnie Zayn
-Nie.
-Zostaw go, teraz moja kolej. - Ian usiadł na Deanie okrakiem i przyłożył mu kilka razy w twarz. - To za te wszystkie razy kiedy mnie po prostu wychujałeś, i za te 2 lata. Jeszcze raz taki numer a pożałujesz. - uderzył go jeszcze raz - Wstaniesz sam czy mam ci pomóc?
-Alan rusz dupę i chodź. - powiedział cały poobijany Winchester.
-Czekaj!
-Co?!-Kluczyki.
-Słucham?
-Głuchy jesteś, powiedziałem kluczyki! Nie będziesz woził więcej dupy moim samochodem. Nie zasługujesz na nią.
-Ale tam są moje rzeczy.
-Ups, to nie twój dzień. - uśmiechnął się do niego, Dean rzucił w stronę Iana kluczyki a następnie wyszedł.
Chłopaki rzucili się na Nialla, sprawdzając czy aby na pewno nie ma jakiś zadraśnięć czy coś.
-Nią? - zapytałam Iana
-Impalę.
-Żartujesz, jak mi powiesz, że czarną i z 67 to padnę.-Mów kiedy mam cię łapać. - uśmiechnęłam się do chłopaka, a on odwdzięczył się tym samym.
-Nic ci nie jest? - zapytałam Nialla choć dobrze wiedziałam, że jest i to dużo. Nic nie odpowiedział tylko przytulił się do Liama płacząc. To
jeszcze dzieciak.
-Hej, Alis mogę cię prosić na chwilkę. - nagle Malik się do mnie odezwał
-Um jasne.
-Słuchaj, naprawdę przepraszam za to co zrobiłem. Naprawdę mi przykro.
-O, chodzi ci o to że omal mnie nie zabiłeś?
-Nie miałem tego na celu. Po prostu chciałem cię przestraszyć.
-I się udało. Głupie przepraszam nie wystarczy, nie tym razem. A teraz proszę idź już sobie.
-Chłopaki chodźcie. - kiwnął Zayn
-Trzymaj się Niall. - powiedziałam przytulając chłopaka
-Liam zaczekaj.
-Tak?
-Przepraszam, że się na ciebie wydarłam. Za dużo emocji.
-Ta, ale podobno to one mówią prawdę. - powiedział i wyszedł
Okej co się właśnie stało?
-Możemy iść do ciebie?
-Dlaczego?
-Może nie zauważyłeś, ale nie mam drzwi.
-A tak jasne.
Wyszliśmy na klatkę i dopiero wtedy zrozumieliśmy jakiego hałasu narobiliśmy, bo wszyscy sąsiedzi powychodzili ze swoich mieszkań.
-Przepraszam, miałam włamanie. Ale już jest dobrze. Dobranoc. - powiedziałam i wyszliśmy przed budynek.
-Chcesz coś do picia? -zapytał Ian gdy byliśmy już w jego lokum, które było prześliczne. Jednak Ian nie miał jednego piętra tak jak ja, miał on wykupione mieszkanie dolne i górne więc miał o wiele więcej miejsca niż ja.
-Herbatę. - usiadłam na sofie i prawie się w niej utopiłam była taka wygodna. Nie wiem nawet kiedy ale zasnęłam na kanapie. Ian musiał mnie przenieść bo gdy obudziłam się na siusiu leżałam w jego wielkim miękkim i wygodnym a także bardzo ciepłym łóżku.
Czy to możliwe, że tak szybko się zakochałam?
__________________________________________________________________
Tak prezentuje się kolejny rozdział, może jest krótki, ale mi osobiście się podoba. Buziaki Crazy <3
P.S. to pochyłą czcionką to myśli Alison (;
Fajny :D ♥ czekam na next (y)
OdpowiedzUsuń